MediaMarkt - myślisz, że anulowanie zamówienia jest takie proste?

July 22, 2019 - negatywne opinie

Zamawiałem kiedyś smartfona przez stronę internetową MediaMarkt, jednak realizacja zamówienia nie doszła do skuktu, ponieważ trwało to zbyt długo. Dużo dłużej niż było napisane na stronie.

Niedawno chciałem kupić telewizor. Jak zwykle przeszukałem cały internet w poszukiwaniu takiego, który będzie mi się wydawał odpowiedni. Znalazłem całkiem dobry model i okazało się, że jest dostępny w MediaMarkt. Postanowiłem spróbować i zamówić go przez Internet. Ile razy można trafić na problem z zamówieniem w tym samym sklepie, czyż nie? Jednocześnie z telewizorem zakupiłem kuchenkę mikrofalową.

Zamówienie złożyłem 16 czerwca, w niedzielę. Zależało mi na szybkiej dostawie, a na stronie internetowej widniała informacja, że towar jest dostępny i wysyłają go w ciągu 24 godzin.

W poniedziałek o godzinie 11 otrzymałem maila odnośnie mikrofali:

Z przykrością informujemy, że z powodu wyczerpania zapasów nie jesteśmy w stanie zrealizować Zamówienia 67609263-02. Jeżeli dokonano płatności online za Zamówienie - wpłacone środki zostaną niezwłocznie zwrócone. Przepraszamy za ewentualne utrudnienia i zapraszamy do korzystania z naszego serwisu.

Zdarza się. Dobrze, że telewizor jest dostępny.

Poniedziałek, 17 czerwca, godzina 15:30. Zamówienie nie zmieniło swojego statusu. Zadzwoniłem na infolinię, aby uzyskać jakieś informacje odnośnie TV. Okazało się, że jest jakiś niezidentyfikowany błąd w systemie, ale nie wiadomo o co chodzi i ktoś się ze mną skontaktuje w ciągu godziny.

Jak to zwykle bywa, żadnego telefonu nie otrzymałem.

Na stronie internetowej zmienił się tylko sklep, z którego dostaczony miał być telewizor.

Kolejny dzień, 18 czerwca.

Wyczułem już, że coś będzie nie tak. Postanowiłem anulować zamówienie przez stronę internetową. Powinienem w sumie powiedzieć, że postanowiłem poprosić o anulowanie ;-) Nadal widnieje tam informacja:

Prośba o anulowanie zamówienia została wysłana 2019-06-18 09:57:50

MediaMarkt - prośba o anulowanie zamówienia
MediaMarkt - prośba o anulowanie zamówienia

O godzinie 13:50, mimo próby anulacji, otrzymałem maila, że zamówienie jest gotowe do wysyłki. Zadzwoniłem ponownie na infolinię. Dowiedziałem się, że nie ma tam informacji o tym, że chciałem anulować zamówienie. Widocznie za słabo prosiłem. Powiedziano mi, że wprowadzą rezygnację po swojej stronie i że w ciągu 14 dni otrzymam pieniądze.

Środa, 19 czerwca. Otrzymałem mailem link do śledzenia statusu wysłanej paczki. Kolejny kontakt z infolinią. Tym razem wyszło na to, że jednak nie udało się anulować zakupu i nic już z tym nie można zrobić. Kiedy kurier przyjedzie, mam po prostu nie odbierać przesyłki.

Czwartek, 20 czerwca. Okazało się, że DPD ma fajną opcję. Można przez stronę internetową zmienić czas/miejsce dostawy albo z niej zrezygnować. Stwierdziłem, że nie ma sensu aby kurier jechał z tym telewizorem tylko po to, abym mu powiedział, że go jednak nie chcę. Kilka kliknięć na stronie i odwołałem dostawę.

Piątek, 21 czerwca. Otrzymałem wiadomość SMS, że kurier dziś dostarczy paczkę. Tym razem skorzystałem z czatu na stronie DPD. Zgłosiłem sprawę. Helena przekazała interwencję, załatwione. Nawet nie musiałem podawać za dużo danych! Wszystko wiedzieli, taka firma! ;-)

DPD - czat, zgłoszenie
DPD - czat, zgłoszenie

Nadal piątek. Skontaktował się ze mną kurier, że zaraz przybędzie z TV. Wyjaśniłem sytuację, kurier gdzieś zadzwonił i po chwili dostałem informację, że wszystko załatwione i dostawy nie będzie.

Nareszcie. Ciężko było. Teraz pytanie, co z moimi pieniędzmi?

Yeah

Poniedziałek, 1 lipca. Skontaktowałem się z MediaMarkt, aby otrzymać informację o statusie zwrotu pieniędzy. Jak dobrze zrozumiałem, to zwrot został już zrobiony. Konsultant powiedział, że przekaże informacje do sklepu i do mnie w ten sam dzień oddzwonią. Jasne, brak kontaktu.

Wtorek, 2 lipca. Zadzwoniłem ponownie. Tym razem stało się coś, czego się nie spodziewałem. W systemie pokazała się informacja o błędzie! Ale pod czujnym okiem pracowników, problem już został rozwiązany i przelew powininen dotrzeć jeszcze w tym samym dniu. No właśnie, powinien.

Środa, 3 lipca. Kolejny kontakt z infolinią. Trudno było uzyskać jakieś konkretne informacje. Wpierw dowiedziałem się, że zwrot pieniędzy odbywa się w ciągu 14 dni roboczych, więc jeszcze jest czas. Gdy zapytałem dlaczego wcześniej zostałem poinformowany, że zwrot został już zrealizowany, to konsultant zmienił zdanie. Po chwili znalazła się informacja, że jednak zlecenie już jest zamknięte. Jedyną opcją, którą posiadała osoba, z którą rozmawiałem to wysłanie maila do sklepu, który zajmował się zamówieniem. Oczywiście mieli do mnie jak najszybciej zadzwonić. Tak samo jak w poniedziałek.

Cztery godziny później postanowiłem skontaktować się ponownie, ponieważ nikt do mnie nie zadzwonił. Tym razem dowiedziałem się, że anulowanie zamówienia trwa jakiś (bliżej nieokreślony) czas i nie dzieje się to od razu po zgłoszeniu. Dostałem potwierdzenie, że anulowanie zamówienia, które wykonałem przez stronę internetową nie zadziałało. Otrzymałem także informację, że telewizor wrócił do sklepu dopiero po tygodniu, czyli 1 lipca i od tej daty liczy się 14 dni (roboczych). Do tego czasu mają zwrócić pieniądze na konto.

Z jednej strony staram się zrozumieć, że nikt nie zwróci pieniędzy, jeśli nie widzi, że towar został zwrócony. Jednak w tym przypadku, klient (czyli ja), nie jest niczemu winien. W związku z tym nasuwa się kilka pytań. Dlaczego nie udało się anulować zamówienia, kiedy nie było jeszcze wysłane? Dlaczego nie udało się anulować zamówienia w firmie kurierskiej (tak, wiem, to inna firma) i dlaczego wracało ono aż 10 dni? Dlaczego za każdym razem gdy dzwoniłem na infolinię to otrzymywałem inną informację? Nie mam teraz pewności kto mówił prawdę. Dlaczego też nikt do mnie ani razu nie oddzwonił?

Coś mi tu jednak nie pasowało.

I don't believe you

Sprawdziłem regulamin. W regulaminie nie ma informacji, że zwrot pieniędzy trwa do 14 dni roboczych. Nie ma także informacji, że liczy się to od momentu, gdy towar wróci do sprzedawcy.

Zwrot uiszczonej przez Kupującego ceny Towaru i poniesionych kosztów dostawy do Kupującego zostanie dokonany w terminie czternastu (14) dni od dnia otrzymania oświadczenia Kupującego o odstąpieniu od Umowy Sprzedaży, przy użyciu takiego samego sposobu zapłaty, jakiego użył Kupujący.

Skoro jest tak napisane w regulaminie, zadzwoniłem ponownie na infolinię. Rozmowę rozpocząłem od pytań, w ile dni powinienem otrzymać zwrot kosztów oraz od kiedy liczy się ten okres. Otrzymałem potwierdzenie, że jest to po prostu 14 dni, nie roboczych. Konsultant potwierdził także, że czas liczy się od daty złożenia mojej anulacji.

Znowu zostałem okłamany. Ponownie sprzeczne informacje.

Konsultant przekazał mi, że przelew został wykonany do banku, a z banku pieniądze mają zostać wysłane do mnie. Dziwna sytuacja. Według niego, zostało to wykonane już w poniedziałek i do końca tygodnia pieniądze powinny być u mnie na koncie. Przelew trwa pięć dni? Ciekawe.

Oczywiście wychodzi na to, że minęło już ponad 14 dni od odstąpienia przeze mnie od umowy. Mogę oczywiście napisać skargę i wysłać ją mailowo, ale czy to coś da? (nie zna życia ten, kto nie pracował na infolinii ;-))

Piątek, 5 lipca, godzina 18. Z tego co się orientuję, żaden przelew już do mojego banku dziś nie przyjdzie. Właśnie skończyłem rozmowę z infolinią. Oczywiście w systemie jest jakieś zlecenie, ale nie wiadomo co dalej. Konsultantka zadzwoni do sklepu w Warszawie i poprosi aby się ze mną skontaktowali. Ja ze swojej strony mogę także napisać maila, który ma zostać przekazany do księgowości i dzięki temu mam dowiedzieć się czegoś więcej. Super.

Poniedziałek, 8 lipca, godzina 14:30. Dzwonię ponownie. Po raz kolejny dostaję informację, że konsultant wyśle maila sklepu i skontaktują się ze mną. Tym razem jednak na to nie pozwoliłem i poprosiłem o kontakt z osobą, która może w tej sprawie zdziałać więcej. Nie udało się. Otrzymałem jednak numer do sklepu, który zajmował się zamówieniem.

Nie było łatwo się dodzwonić, ale się udało. Dostałem ponownie informację, że zwrot został wprowadzony 2 lipca. Osoba, z którą rozmawiałem, miała wysłać informację do "cosia", czyli osoby zajmującej się takimi zamówieniami. Pozostawiłem numer telefonu i miałem czekać na kontakt. Ponownie.

Again?

Wtorek, 9 lipca, godzina 15:45. Nadal nikt się nie odezwał. Kolejny kontakt na infolinię. Tym razem konsultantka przekazała, że spróbuje sama dodzwonić się do sklepu i skontaktuje się ze mną w ciągu 30 minut. Co miałem zrobić, zgodziłem się.

Niemożliwe! Nie minęło nawet 30 minut i osoba, z którą kontaktowałem się wcześniej, oddzwoniła do mnie! Myślałem, że wreszcie otrzymam konkretne informacje, ale jednak się nie udało. Konsultantka nie dodzwoniła się do sklepu. Powiedziała, że będzie próbowała dalej i skontaktuje się ze mną jak tylko coś ustali. Wyśle także informację do centrali o przyspieszenie zwrotu pieniędzy. Czekam dalej.

Środa, 10 lipca. A to niespodzianka! Dostałem maila z potwierdzeniem wysłania pieniędzy przez MediaMarkt. Chyba mają mnie dosyć, bo nikt mimo obietnic, się ze mną nie skontaktował. Odzyskanie pieniędzy trwało 22 dni. Zabrakło mi słów na zakończenie, więc gif będzie najlepszym podsumowaniem.

Why does everything happen to me?