/ niedzielny gracz

Mad Max (PS4)

Grę zakupiłem skuszony dużą promocją w sklepie PlayStation Store. Oczywiście wcześniej przeczytałem na szybko recenzję, obejrzałem jakiś gameplay. Gra wyglądała całkiem fajnie. Co prawda ostatni film mnie nie powalił, ale postanowiłem zaryzykować. Kupiłem.

Mad Max

Początek był całkiem interesujący. Gra, jak na moje wymagania, ma dobrą grafikę. Klimat także mi się podobał. Przez pierwsze kilka godzin gry cieszyła mnie walka, rozbijanie innych samochodów. Interesowało mnie, co znajduje się w innych obozach i co mogę znaleźć jeszcze na mapie.

Kilka godzin później (10-15)

Zaczęło mi się nudzić. Cały czas Ci sami przeciwnicy, te same samochody. Jeździłem głównie rozbijać samochody i zbierać z nich części. Przejmowałem auta i zawoziłem do obozu. Wszyskie obozy, na które napadałem, były bardzo podobne. Nie wiem, może źle grałem, ale żeby ulepszyć auto, zdobyć części czy inne surowce, robiłem w kółko to samo. Jasne, co jakiś czas pojawiało się coś nowego, ale to nie wystarczało. Nie mam dużych wymagań co do gier, ale Mad Max mnie bardzo zawiódł. Nawet boss, którego spotkałem po kilku godzinach gry, był bardzo łatwy do pokonania. Zero zabawy.

Czy polecam?

Nie. Nawet nie pamiętam, ile procent ukończonej gry miałem, ale nie dałem rady dalej tego kontynuować. Strasznie mnie znudziło. Może kiedyś wrócę jeszcze raz do Mad Maxa i dam mu drugą szansę, ale czuję, że ta chwila nie nastanie szybko. A szkoda, zapowiadała się dobra gra.

Mad Max