/ nie polecam

PEKA czyli jak zapłacić karę za doładowanie biletu na czas

Jak Wam się podoba działanie kart PEKA? Ja do dziś nie miałem zastrzeżeń. Jako wprowadzenie napiszę, że używam karty PEKA prawdopodobnie od ponad dwóch lat. Podoba mi się to, że płacę za miesięczny bilet i jeżdżę ile chcę, bez potrzeby "pikania" kartą przy czytniku za każdym wejściem i wyjściem z tramwaju. Na początku ładowałem bilet w punkcie obsługi. Z powodu, że nie wszystkie punkty mogą wydrukować fakturę, to zamiast podładować sobie bilet w drodze do pracy musiałem stać w długiej kolejce w punkcie, do którego droga mi w ogóle nie pasowała. No ale cóż, bywa. Bywa też, że trzeba w kolejce stać i godzinę, czemu nie, przecież mam dużo czasu. Pomimo, że nie do tego chcę się przyczepić, to zawsze mnie interesowała jedna sprawa. W Kupcu Poznańskim, bo tam chodziłem, są trzy kasy. Nieważne ile było ludzi, zawsze tylko dwie kasy są czynne. Dlaczego nie skrócić kolejek? W jakim celu jest trzecia kasa? Ktoś wie? ;-) Podobna sytuacja występuje też na Poczcie Polskiej i na.. ale wróćmy do tematu.

Po jakimś czasie można było doładować bilet przez Internet. Wow! Nareszcie! Koniec stania w kolejkach, koniec straty czasu. Zadowolony zalogowałem się na konto PEKA, doładowałem bilet, wyskoczyła informacja, że bilet aktywny. No dobra, a faktura? Jak się okazało, nie można otrzymać faktury przez Internet. Można doładować bilet ale jeśli się chce otrzymać fakturę to i tak muszę iść do tego samego punktu. Tak, znowu czekać w długiej kolejce.

Are you kidding me?

No ale dobrze. Daruję sobie tę fakturę. Zarabiam miliony więc nie zbawi mnie jedna faktura za 100+ złotych, no nie? Chociaż.. ile znacie systemów, w których można przeprowadzić płatność, a nie można otrzymać faktury? Przecież funkcjonalność generowania faktury nie jest zadaniem dla 20 programistów, którzy by to 6 miesięcy robili. Nie chce mi się już szukać ale pewnie nie był to tani system. Nie wystarczyło już na taką małą funkcjonalność? A może już jest taka opcja? Ja nie widziałem.

Płaciłem za bilet online przez kilka miesięcy. Na moim koncie PEKA, które mogę sprawdizć na stronie widnieje 9 transakcji. Dwie są "fakturowane" więc domyślam się, że były to jeszcze doładowania z punkcie. Zostaje więc siedem doładowań przez stronę PEKA.

PEKA - lista transakcji

Wszystko ładnie, spokojnie podróżuję sobie tramwajami. Wszystkie kontrole biletów przeszły bez problemów. Aż tu nagle.. Poniedziałek, 16 lutego 2015. Jadę sobie tramwajem, tramwaj dojeżdża do miejsca, w którym wysiadam. Podchodzę do drzwi. Nagle dostrzegam mężczyznę z identyfikatorem poruszającego się szybkim krokiem. Bileciki poproszę! Wyciągam kartę, podaję do sprawdzenia, a tu nagle.. nie ma Pan biletu!

Say what

No nic, próbuję tłumaczyć. Bilet doładowany przez Internet. Mogę pokazać maila potwierdzającego. Mogę się w komórce zalogować na konto PEKA i pokazać, że jest doładowany. Robię tak od kilku miesięcy i nigdy nie było problemu. W odpowiedzi otrzymałem informację, że kontrolerzy widzą, że bilet jest niedoładowany, nic więcej nie mogą sprawdzić, a pokazanie maila i stanu konta internetowego nic nie da bo mogę pokazać kogoś innego konto. Ale że jak?

What?

Przecież karta jest imienna, ma swój numer, ma zdjęcie. Na koncie internetowym także są moje dane, numer tej samej karty. Co jest nie tak? Gdzie tu jest problem? Spieszyłem się, wziąłem druczek i odszedłem.

Na szczęście byłem w Kupcu Poznańskim, a punkt obsługi był czynny do 20:00. Udałem się więc wyjaśnić sytuację. Na miejscu dowiedziałem się, że po doładowaniu karty muszę jeszcze jeszcze zrobić jakiś magiczny transfer w tramwaju bo inaczej bilet nie jest aktywny.

Wait, what?

Pierwsze słyszę. Nigdzie nie widziałem takiej informacji. Na pytanie "dlaczego przez te wszystkie miesiące przeszedłem każdą kontrolę biletu bez problemu skoro nigdy nie robiłem tego transferu?" Pani w okienku nie umiała odpowiedzieć. Dowiedziałem się, że po przytknięciu karty do czytnika wszystkie moje doładowania "przeleciały", prawdopodobnie chodziło o przewijającą się listę z moimi transakcjami. Podobno też nie da się sprawdzić na stronie czy ten bilet jest aktywny czy nie, trzeba to zrobić przy czytniku. Czyli wychodzi na to, że jeśli doładuję bilet przez Internet to muszę wejść do tramwaju, przyłożyć kartę i zrobić jakiś transfer biletu. Ok, rozumiem co trzeba tylko zrobić. Tylko PO CO? Nie będę aktualnie robił doładowania biletu ale z tego co pamiętam to wchodzę na stronę, klikam "Kup lub przedłuż bilet", wybieram zakres dat, potwierdzam, robię przelew, a na koniec dostaję informację, że wszystko gotowe. Dostaję potwierdzenie, mailem, że zapłaciłem za bilet. Na stronie widnieje czarno na białym, że bilet jest aktywny.

(Nie) aktywny bilet PEKA

(Nie) aktywny bilet PEKA

Tak na prawdę, nie zdenerwowało mnie to, że czegoś nie zrobiłem. Denerwuje mnie to, że nigdzie nie widzę informacji, że muszę zrobić ten transfer. Wszędzie widzę "aktywna", "od, do", "aktualny bilet", "zapłacono" itp. Po pierwsze, czy tak trudno dać gdzieś informację o tym, że MUSZĘ wykonać jakieś dodatkowe czynności? Przy podsumowaniu płatności, w mailu, gdziekolwiek, byle bym to ZAUWAŻYŁ. Poświęciłem teraz 5 minut na próbę znalezienia informacji o tym transferze dla biletów miesięcznych. Nie mogę znaleźć. Serio, mam tyle ważniejszych rzeczy, że nie mam zamiaru siedzieć i szukać czy faktycznie mój bilet jest doładowany czy nie. Płacę, dostaję potwierdzenie poprawnie wykonanej operacji więc dla mnie oznacza to, że wszystko jest prawidłowo. Po drugie, czy ma to jakiś sens? Wybieram, że chcę kupić bilet, wybieram jaki, za ile, od kiedy do kiedy, CHCĘ TEN BILET, DOKŁADNIE TEN, mogę nawet zaznaczyć, że chcę go od TERAZ. Dlaczego nie jest aktywowany od razu? Dlaczego w takim razie czas trwania biletu zaczyna się od czasu, w którym zapłaciłem za niego, a nie od czasu kiedy go aktywuję w czytniku? Przecież wcześniej jest nieważny. Gdzie tu logika? Po trzecie, dlaczego żadna osoba z kontroli biletów NIGDY nie powiedziala mi, że nie mam biletu? Gdzie jest problem? Niedziałające karty? Niedziałające czytniki kontrolerów? Może sobie losowo wybierają kiedy bilet jest aktywny, a kiedy nie? A może zawsze byli tacy dobrzy i mili, że przymykali oko i nawet mi nic nie mówili, żebym się nie denerwował?

Jak dla mnie totalnie jest coś tutaj źle. Źle zaprojektowane, źle wykonane. Na koniec jednak zostawiłem wisienkę na torcie. Kary, która widniała na pierwszym druczku oczywiście nie zapłaciłem ale dostałem drugi druczek.

Opłata manipulacyjna - PEKA

Seriously?

Serio? Musiałem zapłacić opłatę manipulacyjną (co to w ogóle oznacza w tym przypadku?) za to, że ZAPŁACIŁEM za bilet, za KONKRETNY bilet, ale nikt mnie nie poinformował, że muszę go "przetransferować"? Ja rozumiem gdybym tego biletu nie miał, ale przecież za niego zapłaciłem. Jest widoczne, za co zapłaciłem, pieniądze są przelane, więc o co chodzi? Za co ta opłata? Totalnie tego nie rozumiem, jedna wielka bzdura.

Ok, koniec. Kolejny stracony czas na pisanie tego, ale musiałem, za to moje stracone 22,40zł za nie wiadomo co ;-) Może ktoś mnie uświadomi, że się mylę albo źle myślę? Może ktoś wie, gdzie jest napisane o tym transferze? ;-)

BTW, spójrzcie jeszcze raz na druczek - "dwadzieścia dwa ZŁOTYCH" ;-)

// Edycja: 2015-02-17

Dowiedziałem się dziś kilku rzeczy. Po pierwsze, podobno po zakupieniu biletu przez Internet pojawia się informacja o potrzebie wykonania transferu. Sprawdzę to dokładnie przy następnym zakupie i wkleję tutaj znalezisko. Po drugie, synchronizacja transakcji odbywa się tylko na "pętlach" ponieważ czytniki nie mają stałego dostępu do Internetu, a na kartę oczywiście bez jakiegoś połączenia to nie przejdzie (a co jeśli doładuję bilet i wsiądę do tramwaju, który nie przejechał jeszcze obok wspomnianej pętli?). Rzuca to trochę inne światło na to co napisałem wyżej. Przy tak zastosowanej technice mogę zrozumieć, że potrzeba tego "transferu" chociaż nie do końca. Kontrolerzy mogli by mieć swoje czytniki z połączeniem internetowym i była by wtedy możliwość sprawdzenia, że moja karta była w jakiś sposób doładowana. Rozumiem też, że taki transfer jest potrzebny przy biletach, które muszą być odbijane przy każdym wejściu i wyjściu z tramwaju aby wiadomo było ile pieniędzy jest na koncie. Nie rozumiem jednak do końca po co mi ten transfer skoro nie używam tej karty. Wygląda na to, że jest tylko po to aby kontroler mógł sprawdzić czy bilet jest opłacony ponieważ jego czytnik nie ma połączenia z internetem. Nie wyjaśnia to też dlaczego podczas kontroli nie było możliwe wykonanie transferu co według kontrolerów świadczyło o tym, że nie było doładowania karty. Naprawiło się to automagicznie dopiero po wizycie w punkcie obsługi. Nie wyjaśnia mi to też działania biletu przez kilka wcześniejszych miesięcy oraz zapłaconej "opłaty manipulacyjnej". Na koniec chciałem jeszcze dodać, że podczas rozmowy z dwoma osobami o zaistniałej sytuacji, okazało się, że miały ten sam problem. Nie wiedziały na początku o potrzebie transferu. Mógłbym sądzić, że ja coś przegapiłem ale jeśli przy pierwszej rozmowie okazuje się, że wszystkie osoby miały ten sam problem to uważam iż problemem jest tutaj brak poprawnie zaprezentowanej informacji, którą użytkownik powinien bez problemu dostrzec. Wystarczyło by chociaż zamiast statusu "potwierdzona" napisać "oczekuje na transfer", od razu widać, że trzeba wykonać jeszcze jakąś akcję.

// Edycja: 2015-06-15

Już dawno miałem dodać tutaj informację o zmianach ale nie było czasu. Nie wiem czy to było zaplanowane wcześniej czy może ktoś wreszcie posłuchał użytkowników ale przy następnym doładowaniu pojawiła się nie tylko informacja o potrzebie wykonania transferu ale także przychodzi e-mail!

PEKA - potwierdzenie wykonania płatności

PEKA - potwierdzenie wykonania płatności

Jest lepiej ;-) Wcześniej nie widziałem takiej informacji na stronie przy potwierdzeniu płatności. Przeszukałem także skrzynkę e-mail i nie znalazłem takiej wiadomości jaka jest wysyłana aktualnie. Myślę, że ta mała zmiana może zaoszczędzić niektórym problemów ;-)